Teraz wymieniają prezesów i wiceprezesów sądów, czasami w bardzo szczególny sposób – niektórzy zwalniani są bowiem faksem – jak to miało miejsce np. w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. To nowe standardy komunikacji w Min. Sprawiedliwości.
Te fatalne zmiany dotyczą nie tylko sądów powszechnych. Sąd Najwyższy decyduje m.in. o ważności wyborów. Pod pozorem zmian organizacyjnych planuje się więc wymianę sędziów, którzy są dla PiS-u niewygodni, czyli chcą być niezależni od polityki i polityków.
Czy ktoś jeszcze poza Ministrem Sprawiedliwości uważa, że sytuacja w sądach się poprawiła przez te dwa lata? Nie słychać głosów, by czas oczekiwania w sądach uległ skróceniu. A na tym właśnie zależy nam, obywatelom. Myślę, że tak naprawdę nie słyszał o tym też Minister Sprawiedliwości. A tyle było obietnic w trakcie kampanii wyborczej.
Zmiany w sądach powszechnych – oprócz tych kadrowych – oparto na sztandarowym losowym przydzielaniu spraw. Tylko na razie to nie funkcjonuje, a Ministerstwo ciągle próbuje i próbuje, jak to będzie działać.
Ale skoro to jest tak ważne, to dlaczego nie wprowadzono tego w Trybunale Konstytucyjnym i dlaczego nie planuje się wprowadzenia tego w Sądzie Najwyższym, gdzie zamierza się zmienić sędziów. Myślę, że odpowiedź zna każdy z nas i każdy z nas widzi, jak dziś działa Trybunał Konstytucyjny – sędziowie dublerzy i orzekanie we własnej sprawie.
Nie ma żadnych zmian systemowych. A takie są potrzebne dla reformy wymiaru sprawiedliwości. Sąd ma być bliżej obywatela. A mamy tylko zmiany kadrowe.
Jak wynika z powyższego, te dwa lata zostały w pełni zmarnowane. To zresztą było widać w trakcie konferencji Ministra Sprawiedliwości. Żadnych konkretów.
