Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czyli reforma wymiaru sprawiedliwości wg PiS

Znacie Państwo ten cytat? „Kwestia mianowania prezesów sądów bez udziału samorządu sędziowskiego jest jedną z furtek pozwalających władzy na uzależnienie poszczególnych sędziów w wyrokowaniu. Warto się spieszyć, żeby te wszystkie furtki zamknąć.”

Zgadzam się w pełni z tymi słowami.
Czy wiecie Państwo, kto to powiedział?
Jarosław Kaczyński – prezes Prawa i Sprawiedliwości.
To wypowiedź z 1989 roku, w czasie prac przy Okrągłym Stole.


Inna wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z tego okresu – o zasadzie jedności władzy państwowej:
„To była zasada bardzo mocno związana z tą, miejmy nadzieję, już odchodzącą epoką. To była po prostu reguła, w której wszystkie organy państwa były prawnie podległe sejmowi, a faktycznie – rządzącej partii. To zasada, od której powinniśmy odchodzić we wszystkich dziedzinach.”
A dzisiaj co? Wymiar sprawiedliwości to ostatnia reduta obrony demokratycznego państwa prawa.
PiS chce przejąć całkowicie państwo. Jak inaczej mamy określać działania, jakie podejmuje od początku sprawowania władzy?

PiS zawłaszczył już:
- Prokuraturę,
- Trybunał Konstytucyjny.
Teraz mamy jeszcze:
- Krajową Radę Sądownictwa,
no i oczywiście:
- Sądy powszechne.
Jak inaczej nazwać prawo Ministra Sprawiedliwości do powoływania i odwoływania prezesów, wiceprezesów i dyrektorów sądów, tak naprawdę według własnego uznania?
W praktyce to jedna osoba – Minister Sprawiedliwości – będzie decydować o wszystkim i to bez potrzeby uzasadnienia.
Jakby tego było mało, również wizytatorzy zależeć będą od Ministra Sprawiedliwości. Wizytatorzy, którzy oceniać mają pracę sędziów i sądów.

Zgodnie z projektem PiS-u, rola samorządu sędziowskiego ograniczona jest do zapoznania się z ministerialną kandydaturą.
Przypominam, tak daleko idących uprawnień Minister Sprawiedliwości nie miał nawet przed rokiem 1989.
To gorzej niż przed 1989 rokiem, bo wtedy Minister Sprawiedliwości przynajmniej wysłuchiwał opinii kolegium, a teraz wcale.

PiS skarży się, że sędziowie nie przeszli procesu weryfikacji, że po 89 roku tego procesu nie było. Tymczasem PiS wprowadza zapisy jeszcze gorsze niż te, które obowiązywały przed 1989 rokiem.

PiS nie proponuje rozwiązań, które sprzyjać będą usprawnianiu pracy wymiaru sprawiedliwości i szerokiego dostępu do sądów czy to poprzez obniżenie opłat sądowych, propagowanie mediacji, czy ograniczenie rodzaju spraw rozpoznawanych przez sąd.

A tak na marginesie, to czy Pan Minister nie miał przez półtora roku czasu na wydanie rozporządzenia, obniżającego opłaty sądowe? W Polsce opłaty te należą do najwyższych w Europie, w porównaniu do wysokości dochodu. Tak wysokie opłaty w wielu przypadkach utrudniają, czy wręcz uniemożliwiają prowadzenie spraw sądowych.

Te wszystkie projekty, które do tej pory zostały zgłoszone przez PiS – były i są niezgodne z Konstytucją.

To nie jest reforma wymiaru sprawiedliwości. To wprowadzanie ustaw kadrowych, by podporządkować sobie ludzi. Nie to PiS obiecywał Polakom w kampanii wyborczej.
Trwa ładowanie komentarzy...